Wydaje się, że zespół tworzy przede wszystkim z myślą o występach na żywo. Utwory są chwytliwe, mają ciekawe breakdowny i momenty, w których można rytmicznie potrząsać czupryną...
Nie jest jedynie sentymentalnym echem młodości, ale krążkiem utkanym z dobrych, chwytających za serce kompozycji, które nie zestarzały się nic a nic...
Jak to możliwe, że jeszcze, raptem 5 lat wcześniej duet z Oslo zaoferował taką miernotę, a teraz proponuje tak doskonały album ubrany w najbardziej charakterną okładkę tego roku?
Po dwóch entuzjastycznie przyjętych albumach studyjnych apetyt rzeszy (sic!) fanów zespołu został tylko częściowo zaspokojony najnowszym wydawnictwem zatytułowanym Soldatenschicksale...
W stosunku do tej książki miałem bardzo duże obawy. Pamiętam bowiem rozczarowanie, jakie towarzyszyło mi podczas lektury „Violent Evolution. The Story of Kreator”...