BLOOD INCANTATION - "Absolute Elsewhere" (2024)
Autor: Łukasz Sarnacki
Data dodania: 10-06-2026
Wyświetleń: 323

BLOOD INCANTATION - "Absolute Elsewhere" (2024)
Century Media Records
Jestem nosicielem pewnej strasznie durnej cechy. Mianowicie, gdy świat zaczyna przesadnie się czymś zachwycać, ja robię 3 kroki w tył. Tak było, gdy BLOOD INCANTATION obdarzył nas albumem „Absolute Elsewhere” w 2024. Nie mogłem znieść tej masowej ejakulacji. Takie bukkake na skalę globalną w muzyce ekstremalnej to ostatnio było nie wiem, może, w 1997 gdy EMPEROR wydał „Anthems…” ? Czy może było coś jeszcze po drodze? Tak czy siak, drażni mnie to zawsze, bo odnoszę wrażenie, że połowa tych piewców zachwytów robi to tylko, dlatego, że tak właśnie robi ta druga połowa. Nie ma muzyki, która podoba się każdemu i BLOOD INCANTATION nie mogło być tu wyjątkiem. Tupnąłem nóżką i postanowiłem przeczekać pierwsze fale tsunami nasienia.
Czas mijał, a zachwytom wciąż nie było końca. Uznałem, że muszę mieć swoją opinię w tym temacie, bo sytuacja zaczyna rosnąć do rangi ważnego wydarzenia historycznego w dziejach metalu. Kliknąłem w jednym z internetowych sklepów no i mam. Słucham od kilku miesięcy z poczuciem, że obcuję z albumem wyjątkowym. Nie, dlatego, że tak twierdzi świat, tylko, dlatego, że tak czuję w środku.
Nie będę pisał o konkretnych kompozycjach, bo w przypadku takich albumów, bierze się je w całości. Tu nie ma przypadkowości, zapchajdziór, momentów lepszych czy gorszych. To monolityczna konstrukcja i ciężko wyobrazić ją sobie w jakiejś innej formie. Przestrzeń, budowanie nastroju, dozowanie dynamiki - to nie jest słuchanie płyty. To podróż.
Mistrzowskie lawirowanie między stylistykami sprawia wrażenie ogromnej świadomości twórczej. Mówi się, że to death metal. OK, użyjmy takiego mianownika, ale pozostawienie tego w takiej formie jest na wskroś krzywdzące, gdyż mamy tu niezwykle szeroki wachlarz wykorzystanych muzycznych środków. Bardzo wyraźne zakręty w stronę rocka progresywnego czy elektroniki, w zestawieniu z tym, co najlepsze (przynajmniej dla mnie) w death metalu, nadają całości lekkości, która sprawia, że powietrze zaczyna smakować inaczej. Ciężko się uwolnić od tej płyty. Zostawia wrażenie jakbym obudził się z niezwykłego snu i tylko ponowne wciśnięcie PLAY sprawi, że znów będę mógł tam wrócić.
Mój stosunek do death metalu jest specyficzny. Nigdy nie mówiłem, że jestem przesadnym fanem tego gatunku. Poza nielicznymi wyjątkami stosunkowo rzadko odnajduję w tej muzyce coś, co mnie chwyta za gardło i serce, a jeszcze rzadziej coś, co mnie faktycznie potrafi zaskoczyć. Na „Absolute Elsewhere” odnajduję wszystko to, czego szukam w muzyce. Nie potrzebuję niczego innego, ani więcej, ani mniej. To płyta, która zapisze się w mojej świadomości, jako jedna z TYCH płyt.
Są płyty dobre i są płyty DOBRE. Kiedy słucham tego niezwykłego krążka wszystko zaczyna się przewartościowywać. Nawet nowy IMMOLATION nagle przestaje być DOBRY i staje się dobry. Nie wiem, kiedy ostatnio tak się czułem, ale to jest znacznie więcej niż tylko jakościowa muzyka. Przepiękna, wyjątkowa, zjawiskowa płyta. Jedna z najlepszych rzeczy, jakie słyszałem w życiu. Amen.
Przejdź do strony głównej Wróć do kategorii Recenzje

BLOOD INCANTATION - "Absolute Elsewhere" (2024)
Century Media Records
Jestem nosicielem pewnej strasznie durnej cechy. Mianowicie, gdy świat zaczyna przesadnie się czymś zachwycać, ja robię 3 kroki w tył. Tak było, gdy BLOOD INCANTATION obdarzył nas albumem „Absolute Elsewhere” w 2024. Nie mogłem znieść tej masowej ejakulacji. Takie bukkake na skalę globalną w muzyce ekstremalnej to ostatnio było nie wiem, może, w 1997 gdy EMPEROR wydał „Anthems…” ? Czy może było coś jeszcze po drodze? Tak czy siak, drażni mnie to zawsze, bo odnoszę wrażenie, że połowa tych piewców zachwytów robi to tylko, dlatego, że tak właśnie robi ta druga połowa. Nie ma muzyki, która podoba się każdemu i BLOOD INCANTATION nie mogło być tu wyjątkiem. Tupnąłem nóżką i postanowiłem przeczekać pierwsze fale tsunami nasienia.
Czas mijał, a zachwytom wciąż nie było końca. Uznałem, że muszę mieć swoją opinię w tym temacie, bo sytuacja zaczyna rosnąć do rangi ważnego wydarzenia historycznego w dziejach metalu. Kliknąłem w jednym z internetowych sklepów no i mam. Słucham od kilku miesięcy z poczuciem, że obcuję z albumem wyjątkowym. Nie, dlatego, że tak twierdzi świat, tylko, dlatego, że tak czuję w środku.
Nie będę pisał o konkretnych kompozycjach, bo w przypadku takich albumów, bierze się je w całości. Tu nie ma przypadkowości, zapchajdziór, momentów lepszych czy gorszych. To monolityczna konstrukcja i ciężko wyobrazić ją sobie w jakiejś innej formie. Przestrzeń, budowanie nastroju, dozowanie dynamiki - to nie jest słuchanie płyty. To podróż.
Mistrzowskie lawirowanie między stylistykami sprawia wrażenie ogromnej świadomości twórczej. Mówi się, że to death metal. OK, użyjmy takiego mianownika, ale pozostawienie tego w takiej formie jest na wskroś krzywdzące, gdyż mamy tu niezwykle szeroki wachlarz wykorzystanych muzycznych środków. Bardzo wyraźne zakręty w stronę rocka progresywnego czy elektroniki, w zestawieniu z tym, co najlepsze (przynajmniej dla mnie) w death metalu, nadają całości lekkości, która sprawia, że powietrze zaczyna smakować inaczej. Ciężko się uwolnić od tej płyty. Zostawia wrażenie jakbym obudził się z niezwykłego snu i tylko ponowne wciśnięcie PLAY sprawi, że znów będę mógł tam wrócić.
Mój stosunek do death metalu jest specyficzny. Nigdy nie mówiłem, że jestem przesadnym fanem tego gatunku. Poza nielicznymi wyjątkami stosunkowo rzadko odnajduję w tej muzyce coś, co mnie chwyta za gardło i serce, a jeszcze rzadziej coś, co mnie faktycznie potrafi zaskoczyć. Na „Absolute Elsewhere” odnajduję wszystko to, czego szukam w muzyce. Nie potrzebuję niczego innego, ani więcej, ani mniej. To płyta, która zapisze się w mojej świadomości, jako jedna z TYCH płyt.
Są płyty dobre i są płyty DOBRE. Kiedy słucham tego niezwykłego krążka wszystko zaczyna się przewartościowywać. Nawet nowy IMMOLATION nagle przestaje być DOBRY i staje się dobry. Nie wiem, kiedy ostatnio tak się czułem, ale to jest znacznie więcej niż tylko jakościowa muzyka. Przepiękna, wyjątkowa, zjawiskowa płyta. Jedna z najlepszych rzeczy, jakie słyszałem w życiu. Amen.
Przejdź do strony głównej Wróć do kategorii Recenzje









