AngielskiPolski
Koszyk 0
Twój koszyk jest pusty...
Strona główna » Blog » Recenzje » BLINDEAD 23 - "Deuterium" (2026)
  • wrzesien

Prześlij nam swój adres e-mail, a my powiadomimy Cię o nowych produktach, najlepszych cenach, promocjach i wyprzedażach.

 
  • Ilość produktów: 395
  • Ilość kategorii: 33
  • Ilość promocji: 38
  • Ilość nowości: 28
  • Aktualnie klientów na stronie: 4
  • Sklep odwiedziło: 1292603 klientów
  • Sklep działa od: 09-01-2015

BLINDEAD 23 - "Deuterium" (2026)

Autor: Łukasz Sarnacki Data dodania: 11-06-2026 Wyświetleń: 377
alt

BLINDEAD 23 - "Deuterium" (2026)
Mystic Production

Można rozpisywać się o emocjach w muzyce, ale prawda jest taka, że każdego rusza, co innego. Nie można z tym dyskutować, ani podważać innego zdania. Każdy widzi, słyszy, myśli i czuje inaczej. Kropka. Ostatnio w krótkiej rozmowie z pewnym kumplem oznajmiłem, że nie mogę się doczekać nowej płyty BLINDEAD 23, na co w odpowiedzi usłyszałem - „BLINDEAD? Straszna nuda”. Dalsza rozmowa nie miała sensu. Przynajmniej nie na ten temat.

BLINDEAD, choć od początku jawi się, jako zespół wyjątkowy, kompletnie zmiótł mnie z planszy w zasadzie tylko raz - albumem „Affliction XXIX II MXMN”. I choć wcześniej i później zawsze bywało raz lepiej, raz gorzej, to zespół nigdy nie zbliżył się do poziomu wspomnianej płyty, ale też nie zszedł poniżej pewnego minimum muzycznej przyzwoitości, konsekwentnie oferując wysoce jakościowe dźwięki.

Zamieszanie ze zmianą nazwy i określanie „Deuterium” albumem debiutanckim traktuję trochę z przymrużeniem oka i odnoszę owe wydawnictwo do płyt i historii pisanej od pierwszych lat XXI wieku, kiedy to zespół BLINDEAD stawiał pierwsze kroki. Z perspektywy fana widzę to, jako naturalną kontynuację. Tu nie ma eksperymentalnego odjazdu w zupełnie inne rewiry, więc czy z 23 w nazwie, czy bez, dla mnie to jedna historia.

Wydana w 2024 EPka „Vanishing” była dla mnie niczym zimny prysznic. Cały mój entuzjazm i wszelkie nadzieje zostały pogrzebane i choć bardzo chciałem, to do teraz nie potrafię w niej znaleźć tego, czego szukam w muzyce. Słuchałem jej nawet chwilę temu, aby jeszcze raz spróbować złapać kontekst, jakiś element będący przystankiem do tego, co zespół zaoferował w tym roku, i nic. Sama poprawność kompozycyjno-wykonawcza to zdecydowanie za mało. Po takich zespołach oczekuję jednak czegoś więcej. 

No i mamy rok 2026. Z nutką niepewności i ostrożności sięgnąłem po „Deuterium” i…. no wreszcie! Doczekałem się! 

Otwierający płytę „Immersion I” pozamiatał mnie już z pozycji singla zapowiadającego płytę. Nie mogłem się od tego utworu uwolnić na streamingach. Druga część „Immersion II” to 10 minutowy kolos, w którym odnajduję wszystko to, co najbardziej cenię w muzyce. Słucham tego i moje serce jakby bije mocniej. BLINDEAD znów mi to robi - tak sobie myślę za każdym razem, gdy słucham tego utworu. Subtelne outro na pianinie wspaniale wycisza i wprowadza w „Wither” - prawdziwe muzyczne arcydzieło oparte na zgrabnym operowaniu dynamiką, która buduje ten utwór. Niesamowite, piękne zakończenie pierwszej (z trzech) części płyty. Chapter II otwiera ciężki „Worst Laid Plans” i skojarzenia ze starym BLINDEAD oraz inspiracjami największymi tuzami gatunku nasuwają się same. Klimat fajnie przełamuje melodyjny refren, który wpuszcza powietrze i wprowadza równowagę aranżacyjną. Końcówka to już kwintesencja stylu tego zespołu - piękna subtelna, bardzo niepokojąca melodia, która odbija się po chwili wysoką intensywnością. Krajobrazy same mi się malują przed oczami. Piękna rzecz. Na podobnym klimacie oparty jest tytułowy „Deuterium”. Znów dostajemy rozrywający żyły refren. Och jak to celnie trafia w sam środek mojego wrażliwego serca. Chapter III otwiera skradający się dyskretnie „Towards The Dark” z genialnym, nieco trip-hopowym fragmentem w środkowej części. Na koniec mamy czas, by kurz mógł spokojnie opaść, bo „You Are The Universe” to w zasadzie pełnoprawny utwór, ale w konstrukcji całości doskonale sprawdza się jako outro tej pięknej płyty. Pianino na koniec - złoto najprawdziwsze! 

Najgorszy moment? Brak. 

Najlepszy moment? Całość. 

W czasach, kiedy moi szwedzcy ulubieńcy popadają w dość ciężkostrawne rewiry progresywnego metalu, nasz rodzimy BLINDEAD 23 wychodzi z propozycją, która wyprzedza wielu najpopularniejszych reprezentantów, nazwijmy to umownie - progresywnego metalu, o kilka długości. Jakość oferowana przez zespół autentycznie wytwarza we mnie poczucie obcowania z produktem wyjątkowym. I, choć z pewnością jest jeszcze za wcześnie na takie deklaracje, to odnoszę wrażenie, że wreszcie zespół zaoferował album, który mogę postawić na najwyższym stopniu podium ex aequo z „Affliction”.
 

 

Przejdź do strony głównej Wróć do kategorii Recenzje

Reklama

Bestsellery

Newsletter

 

ostatnio oglądane produkty
Korzystanie z tej witryny oznacza wyrażenie zgody na wykorzystanie plików cookies. Więcej informacji możesz znaleźć w naszej Polityce Cookies.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu