DARKTHRONE - "Pre-Historic Metal' (2026)
Autor: Łukasz Sarnacki
Data dodania: 05-06-2026
Wyświetleń: 445

DARKTHRONE - "Pre-Historic Metal" (2026)
Peaceville Records
Postawiłem na DARKTHRONE krzyżyk po, w moim odczuciu, okropnie mizernym „Eternal Hails” , po który sięgnąłem w ciemno z przyzwyczajenia, po i tak już dość nierównym „Arctic Thunder” . Doszedłem do wniosku, że to, co ten zespół miał najlepszego do zaoferowania zostało gdzieś w przeszłości, a utwory sprawiające wrażenie pisanych na kolanie mnie po prostu nie interesują. Być może taka zabawa metalem sprawia bohaterom dzisiejszego wpisu niesamowitą radochę, ale w moim odczuciu wcale nie trzeba z tymi wysypanymi z rękawa mizernymi riffami lecieć od razu do studia i zamykać ich w programie regularnej płyty. Miałem wrażenie, że koncepcja DARKTHRONE zmieniła się na tyle, że kompletnie wypadła ze sfery moich zainteresowań.
To sprawiło, że kompletnie zignorowałem kolejną „Astral Fortress” (2022), która nie zachęciła mnie nawet genialną okładką z łyżwami oraz przedostatnią „It Becona Us All” (2024), która nie zachęcała mnie już właściwie niczym. Ogień wygasł, czar prysł. Wieści o nowej płycie w zasadzie nawet do mnie nie docierały. A może po prostu je ignorowałem? Już teraz sam nie jestem pewien.
Po chwili pojawiła się okładka.
Surowa, obdarta z wszelkich upiększeń, dzika, trochę krindżowa i minimalistyczna, ale z pewnością na tyle oryginalna, że zapamiętywalna. Nie da się jej odzobaczyć. W internecie wrzawa, że Fenriz robi sobie jaja z metalu, i że DARKTHRONE stał się zespołem metalowych boomerów dla metalowych boomerów. Sytuacji nie poprawiało video z dinozaurami do tytułowego kawałka, który stał się pierwszym singlem. Lubię te internetowe wysrywy znawców wszelakich, bo dają mi sygnał, że dzieje się coś, co wywołuje skrajne reakcje, a podszycie emocjonalne jest bardzo dla mnie ważne. Od niechcenia wjechałem w singlowy „ Pre-Historic Metal” . Niby niezły, ale nie zostałem kupiony od razu. Choć miał momenty, to wciąż jakby czegoś mi w tym brakowało i wiało tym DARKTHRONE, za którym jednak nie przepadam. Trwałem w emocjonalnej pustce.
Akurat całkiem niedawno premierę miał box z winylami pod nazwą „The Fist In The Face Of God” , który sobie sprawiłem i odświeżyłem stare, te najbardziej kultowe albumy DARKTHRONE. Nakręcony zajawką zerknąłem na kilka recenzji nowej propozycji Fenriza i Nocturno Culto. W jednych zachwyty, w drugich podśmiechujki i pogarda. Musiałem sam tego doświadczyć na własnych uszach i… przepadłem od pierwszego przesłuchania.
Jak to możliwe, że jeszcze, raptem 5 lat wcześniej duet z Oslo zaoferował taką miernotę, a teraz proponuje tak doskonały album ubrany w najbardziej charakterną okładkę tego roku? Czy to oni dopracowali formę na tyle, że wreszcie znów zapłonął ogień, czy to we mnie dokonała się jakaś przemiana? Ta płyta nie chce mi wyjść z odtwarzacza i nie chce się wyłączyć na streamingach. Nawet jak coś włączę innego to po chwili i tak wracam do jaskini, by pochłonął mnie pre-historyczny metal.
Otwierający płytę „They Found One Of My Graves” autentycznie urwał mi głowę. Przede wszystkim RIFFY - dobre, zapamiętywalne, charakterne. I ta przewspaniała końcówka. Serio, opadła mi szczęka. To tak dobry utwór, że nie potrafię po nim przestać słuchać tej płyty. Chce się więcej i więcej. Leniwie kroczący „Siberian Thaw” w pierwszej części fajnie buja SABBATH’owym groovem - wspaniałe są te riffy. W środkowej natomiast buduje nastrój tak zgrabnie i skutecznie wykorzystując przecież totalne minimum środków, by na koniec znowu porwać w wir. Bardzo zgrabne lawirowanie dynamiką - KLASA! „The Dry Wells Of Hell” zasypuje genialnymi klasycznymi riffami i świetnymi wokalami. Instrumentalny „So I Marched To The Sunken Empire” elegancko buduje nastrój i robi się bardzo klimatycznie i niepokojąco. Nastpujący po nim „Eat Eat Eat Your Pride” częściowo przełamuje klimat i kopie w twarz, a wykrzykiwane słowa refrenu (refrenu? hehe) są jak następujące po sobie ciosy. Środkowa część mocno nawiązuje do pierwszej połowy lat 90-tych i rozwarstwia utwór nadając mu znacznie więcej powietrza. Album zamyka „Eon 4” z miażdżącym oldschoolowym heavy metalowym riffem. 41 minut mija na pstryknięcie palcami. Takich płyt chcę jak najwięcej w tych dziwnych dla muzyki czasach. Takich, w które wchodzisz i przepadasz. O to chodzi!
Najgorszy moment? Chyba jednak utwór tytułowy. Najmniej w nim catchy elementów, które atakują z każdej strony z wszystkich pozostałych kompozycji.
Najlepszy moment? Track nr 1 - „ They Found One Of My Graves” . Taki DARKTHRONE poproszę już do grobowej deski.
Gdy zamknąłem pierwsze przesłuchanie „Pre-Historic Metal” poczułem lekkie otępienie i zrobiło mi się głupio, że w myślach pogrzebałem żywcem tak dobry band. Dobrze, że obdarci z jakichkolwiek upiększeń wydostali się z grobu, przyszli do mnie i chwycili za gardło wpychając mi swoją fantastyczną tegoroczną propozycję w uszy. Tak Drodzy Państwo, DARKTHRONE zrobił mi cholernie niespodziewane kuku!
Czy ten album ma szansę stać się jednym z ważniejszych krążków roku 2026? W moim odczuciu już się stał. Muzyka powinna porywać i przykuwać uwagę, a nie tylko wypełniać przestrzeń w tle. DARKTHRONE - kłaniam się z szacunkiem. Zespół zrobił coś, co w dzisiejszych czasach udaje się wykonawcom coraz rzadziej. Wspaniała płyta!
Przejdź do strony głównej Wróć do kategorii Recenzje

DARKTHRONE - "Pre-Historic Metal" (2026)
Peaceville Records
Postawiłem na DARKTHRONE krzyżyk po, w moim odczuciu, okropnie mizernym „Eternal Hails” , po który sięgnąłem w ciemno z przyzwyczajenia, po i tak już dość nierównym „Arctic Thunder” . Doszedłem do wniosku, że to, co ten zespół miał najlepszego do zaoferowania zostało gdzieś w przeszłości, a utwory sprawiające wrażenie pisanych na kolanie mnie po prostu nie interesują. Być może taka zabawa metalem sprawia bohaterom dzisiejszego wpisu niesamowitą radochę, ale w moim odczuciu wcale nie trzeba z tymi wysypanymi z rękawa mizernymi riffami lecieć od razu do studia i zamykać ich w programie regularnej płyty. Miałem wrażenie, że koncepcja DARKTHRONE zmieniła się na tyle, że kompletnie wypadła ze sfery moich zainteresowań.
To sprawiło, że kompletnie zignorowałem kolejną „Astral Fortress” (2022), która nie zachęciła mnie nawet genialną okładką z łyżwami oraz przedostatnią „It Becona Us All” (2024), która nie zachęcała mnie już właściwie niczym. Ogień wygasł, czar prysł. Wieści o nowej płycie w zasadzie nawet do mnie nie docierały. A może po prostu je ignorowałem? Już teraz sam nie jestem pewien.
Po chwili pojawiła się okładka.
Surowa, obdarta z wszelkich upiększeń, dzika, trochę krindżowa i minimalistyczna, ale z pewnością na tyle oryginalna, że zapamiętywalna. Nie da się jej odzobaczyć. W internecie wrzawa, że Fenriz robi sobie jaja z metalu, i że DARKTHRONE stał się zespołem metalowych boomerów dla metalowych boomerów. Sytuacji nie poprawiało video z dinozaurami do tytułowego kawałka, który stał się pierwszym singlem. Lubię te internetowe wysrywy znawców wszelakich, bo dają mi sygnał, że dzieje się coś, co wywołuje skrajne reakcje, a podszycie emocjonalne jest bardzo dla mnie ważne. Od niechcenia wjechałem w singlowy „ Pre-Historic Metal” . Niby niezły, ale nie zostałem kupiony od razu. Choć miał momenty, to wciąż jakby czegoś mi w tym brakowało i wiało tym DARKTHRONE, za którym jednak nie przepadam. Trwałem w emocjonalnej pustce.
Akurat całkiem niedawno premierę miał box z winylami pod nazwą „The Fist In The Face Of God” , który sobie sprawiłem i odświeżyłem stare, te najbardziej kultowe albumy DARKTHRONE. Nakręcony zajawką zerknąłem na kilka recenzji nowej propozycji Fenriza i Nocturno Culto. W jednych zachwyty, w drugich podśmiechujki i pogarda. Musiałem sam tego doświadczyć na własnych uszach i… przepadłem od pierwszego przesłuchania.
Jak to możliwe, że jeszcze, raptem 5 lat wcześniej duet z Oslo zaoferował taką miernotę, a teraz proponuje tak doskonały album ubrany w najbardziej charakterną okładkę tego roku? Czy to oni dopracowali formę na tyle, że wreszcie znów zapłonął ogień, czy to we mnie dokonała się jakaś przemiana? Ta płyta nie chce mi wyjść z odtwarzacza i nie chce się wyłączyć na streamingach. Nawet jak coś włączę innego to po chwili i tak wracam do jaskini, by pochłonął mnie pre-historyczny metal.
Otwierający płytę „They Found One Of My Graves” autentycznie urwał mi głowę. Przede wszystkim RIFFY - dobre, zapamiętywalne, charakterne. I ta przewspaniała końcówka. Serio, opadła mi szczęka. To tak dobry utwór, że nie potrafię po nim przestać słuchać tej płyty. Chce się więcej i więcej. Leniwie kroczący „Siberian Thaw” w pierwszej części fajnie buja SABBATH’owym groovem - wspaniałe są te riffy. W środkowej natomiast buduje nastrój tak zgrabnie i skutecznie wykorzystując przecież totalne minimum środków, by na koniec znowu porwać w wir. Bardzo zgrabne lawirowanie dynamiką - KLASA! „The Dry Wells Of Hell” zasypuje genialnymi klasycznymi riffami i świetnymi wokalami. Instrumentalny „So I Marched To The Sunken Empire” elegancko buduje nastrój i robi się bardzo klimatycznie i niepokojąco. Nastpujący po nim „Eat Eat Eat Your Pride” częściowo przełamuje klimat i kopie w twarz, a wykrzykiwane słowa refrenu (refrenu? hehe) są jak następujące po sobie ciosy. Środkowa część mocno nawiązuje do pierwszej połowy lat 90-tych i rozwarstwia utwór nadając mu znacznie więcej powietrza. Album zamyka „Eon 4” z miażdżącym oldschoolowym heavy metalowym riffem. 41 minut mija na pstryknięcie palcami. Takich płyt chcę jak najwięcej w tych dziwnych dla muzyki czasach. Takich, w które wchodzisz i przepadasz. O to chodzi!
Najgorszy moment? Chyba jednak utwór tytułowy. Najmniej w nim catchy elementów, które atakują z każdej strony z wszystkich pozostałych kompozycji.
Najlepszy moment? Track nr 1 - „ They Found One Of My Graves” . Taki DARKTHRONE poproszę już do grobowej deski.
Gdy zamknąłem pierwsze przesłuchanie „Pre-Historic Metal” poczułem lekkie otępienie i zrobiło mi się głupio, że w myślach pogrzebałem żywcem tak dobry band. Dobrze, że obdarci z jakichkolwiek upiększeń wydostali się z grobu, przyszli do mnie i chwycili za gardło wpychając mi swoją fantastyczną tegoroczną propozycję w uszy. Tak Drodzy Państwo, DARKTHRONE zrobił mi cholernie niespodziewane kuku!
Czy ten album ma szansę stać się jednym z ważniejszych krążków roku 2026? W moim odczuciu już się stał. Muzyka powinna porywać i przykuwać uwagę, a nie tylko wypełniać przestrzeń w tle. DARKTHRONE - kłaniam się z szacunkiem. Zespół zrobił coś, co w dzisiejszych czasach udaje się wykonawcom coraz rzadziej. Wspaniała płyta!
Przejdź do strony głównej Wróć do kategorii Recenzje








