AngielskiPolski
Koszyk 0
Twój koszyk jest pusty...
Strona główna » Blog » Recenzje » KANONENFIEBER – „Soldatenschicksale” (2026)
  • sauron

Prześlij nam swój adres e-mail, a my powiadomimy Cię o nowych produktach, najlepszych cenach, promocjach i wyprzedażach.

 
  • Ilość produktów: 395
  • Ilość kategorii: 33
  • Ilość promocji: 38
  • Ilość nowości: 28
  • Aktualnie klientów na stronie: 5
  • Sklep odwiedziło: 1292606 klientów
  • Sklep działa od: 09-01-2015

KANONENFIEBER – „Soldatenschicksale” (2026)

Autor: Wadim Filiks Data dodania: 02-06-2026 Wyświetleń: 449
alt

KANONENFIEBER – „Soldatenschicksale” (2026)
Century Media Records

Für Gott, Kaiser und Vaterland samo ciśnie się na usta, gdy z głośników leci inspirowany Wielką Wojną materiał niemieckiego projektu Kanonenfieber. Na przestrzeni 5 lat twórczej aktywności ten jednoosobowy worek z pomysłami zdążył przekształcić się w dobrze naoliwioną maszynę koncertową składającą się z pięciu członków. Po dwóch entuzjastycznie przyjętych albumach studyjnych apetyt rzeszy (sic!) fanów zespołu został tylko częściowo zaspokojony najnowszym wydawnictwem zatytułowanym Soldatenschicksale , co tłumaczy się jako „żołnierskie losy”.

Przyznam na wstępie, że mam słabość do twórczości Kanonenfieber, choć rozumiem, że kolejna kapela z czarnymi szmatami na mordach może nie wszystkim przypaść do gustu. W tej scenicznej anonimowości jest jednak pewna metoda, gdyż image inspirowany niemieckim wojskiem z okresu I wojny światowej idealnie współgra z całą stylistyką projektu, za który odpowiedzialny jest Noise. Kluczem do międzynarodowego sukcesu grupy wydaje się autentyczność, której zabrakło nieco na Soldatenschicksale, o czym za chwilę.

Dla niezorientowanych w twórczości Kanonenfieber, longplay’e grupy z 2021 i 2024 roku – odpowiednio Menschenmühle oraz Die Urkatastrophe to pozytywnie przyjęte przez opinię publiczną albumy, które inspirowane są prawdziwymi wspomnieniami żołnierzy z lat 1914-1918. Śpiewane całkowicie po niemiecku, ze wstawkami nagrań cesarza Wilhelma II i generałów armii, płyty te to nie lada gratka dla fanów historii. Stylistycznie twórczość ta osadzona jest w klimacie melodyjnego black/death metalu, zatem dużo tu gitar prowadzących i porywających solówek wymieszanych z gardłowymi wokalami i przesterowanym brzmieniem sekcji rytmicznej.

Projekt szybko zyskał uznanie międzynarodowej społeczności, co doprowadziło do debiutu na scenie live już w kwietniu 2022 roku. Od tamtej pory Kanonenfieber regularnie udostępnia w sieci nowe materiały – czy to ciekawostki związane z I wojną, czy też oryginalne kompozycje zapowiadające kolejne wydawnictwa, włącznie z dwoma płytami koncertowymi: Live at Dark Easter Metal Meeting z 2023 i Live in Oberhausen z 2025 roku.

Potem przychodzi rok 2026 i wydanie długo zapowiadanego krążka Soldatenschicksale . I tu pojawia się zgrzyt, bo oto z dziewięciu zaprezentowanych kompozycji tylko dwie to nowe single – umieszczone na początku Z-Vor! oraz Heizer Tenner , które niespecjalnie wyróżniają się na tle pozostałych dokonań grupy i sprawiają wrażenie skomponowanych specjalnie pod koncerty i angażowanie publiki. Reszta? Nagrane na nowo i nieco odświeżone numery, które pojawiły się wcześniej na singlach i epkach.

Czyżby zwyczajny skok na kasę?

Jeżeli faktycznie Noise postanowił wykorzystać ogromną popularność jednego z trzech realizowanych przez siebie projektów (chłop odpowiedzialny jest jeszcze za Leiþa i Non Est Deus), to oby długofalowo wyszło mu to na dobre. Największym problemem nowych-starych numerów na Soldatenschicksale jest właśnie odkrywanie ich na nowo. Wydanym kilka lat temu singlom niczego nie brakowało – wręcz przeciwnie, demówki miały oryginalny i nieco ziarnisty charakter. Tym razem The Yankee Division March czy Die Fastnacht der Hölle są aż nadto dopieszczone. Dźwięk jest bardziej przestrzenny, głębszy, nowocześniejszy, ale nie ma to żadnego uzasadnienia. Brakuje wspomnianej już autentyczności.

Nie zrozumcie mnie źle – pojedyncze numery zebrane na tej kompilacji nadal się bronią, bo to po prostu kawał solidnego grania dla entuzjastów melodii. Jednakże sposób ich zaserwowania budzi niesmak. Próbując znaleźć jakieś plusy zaistniałej sytuacji, powiem tylko tyle: przynajmniej łatwiej odpalić komplet singli na platformie streamingowej z zielono-czarnym logo.

Czy produkt o nazwie Kanonenfieber właśnie wszedł w swoją schyłkową fazę? Jakby nie patrzeć, pomysły na nowe numery inspirowane armią Kaisera powoli się kończą, co poniekąd przełożyło się na tegoroczne wydawnictwo Noise’owego Non Est Deus Blessing and Curses . To jednak ubieranie pikielhauby przynosi muzykowi najlepszą rozpoznawalność, a co za tym idzie – dochody. Kwintet z Bambergu to dziś przede wszystkim szołmeni, a na koncertach broni się każdy ich materiał – zarówno z debiutu, jak i z kompilacji Soldatenschicksale
 

Przejdź do strony głównej Wróć do kategorii Recenzje

Reklama

Bestsellery

Newsletter

 

ostatnio oglądane produkty
Korzystanie z tej witryny oznacza wyrażenie zgody na wykorzystanie plików cookies. Więcej informacji możesz znaleźć w naszej Polityce Cookies.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu