AngielskiPolski
Koszyk 0
Twój koszyk jest pusty...
Strona główna » Blog » Recenzje » Filip Bogaczyk - "Polski Hardcore. Część druga." (2026)
  • wrzesien

Prześlij nam swój adres e-mail, a my powiadomimy Cię o nowych produktach, najlepszych cenach, promocjach i wyprzedażach.

 
  • Ilość produktów: 395
  • Ilość kategorii: 33
  • Ilość promocji: 38
  • Ilość nowości: 28
  • Aktualnie klientów na stronie: 5
  • Sklep odwiedziło: 1292606 klientów
  • Sklep działa od: 09-01-2015

Filip Bogaczyk - "Polski Hardcore. Część druga." (2026)

Autor: Tomasz Stoeck Data dodania: 01-06-2026 Wyświetleń: 615
alt

FILIP BOGACZYK, Polski hardcore. Część druga. (2026)
Wydawnictwo Kagra 

Zacznę od tego, że poprzednia część mocno spolaryzowała scenę, która siłą rzeczy podzieliła się na dwa obozy. Pierwszy z nich przyjął tę książkę z całym dobrodziejstwem inwentarza, przedkładając bezprecedensową próbę zgłębienia tematu nad ewidentne potknięcia autora, przejawiające się na najróżniejszych płaszczyznach – od prostych wpadek edytorskich po błędy merytoryczne ciężkiego kalibru. Czytając liczne komentarze i recenzje, można było odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z pozycją idealnie nieidealną, daleką od nudnego, nienaturalnego perfekcjonizmu, ale też budującą niekłamaną sympatię poprzez swoistą autentyczność przekazu. Z kolei druga strona była całkowicie nieprzejednana, wytykając amatorskie podejście i totalną wręcz ignorancję, a przy okazji nierzetelność, zakłamywanie historii oraz powielanie niesprawdzonych informacji. Z góry zakładam, że niniejsza odsłona niewiele w tej kwestii zmieni, a mam ten komfort, że na całą rzecz patrzę z pozycji postronnego obserwatora. 

Przytoczę siedem grzechów głównych, które przeszkadzały mi w pełni cieszyć się lekturą, ale w żaden sposób nie uważam, by były one dyskredytujące.

1. Wątki poboczne. Kupując książkę muzyczną, nie spodziewam się esejów polityczno-społecznych na temat faszyzmu oraz rozwoju prawicowego radykalizmu. Zdaję sobie sprawę, że w latach 90. był to poważny problem, ale tematyka ta była poruszana przez poszczególnych muzyków na tyle często, że tworzenie odrębnego rozdziału wydaje mi się niepotrzebne. A nawet dwóch, bo dochodzi jeszcze obszerny wywiad z Rafałem Pankowskim (magazyn „Nigdy Więcej”). Nie neguję zasadności tego wątku, ale w mojej ocenie jest to materiał na osobną pozycję, gdzie można by pewne kwestie znacznie bardziej rozwinąć. 

2.  Wybiórczość. Autor już w prologu informuje, że zaglądać będzie tylko do wybranych miast, koncentrując swoją uwagę na ich załogach, a przedmiot „badań” potraktuje bardziej szczegółowo. Faktycznie, w przypadku tych prawdziwie kanonicznych postulat ten wydaje się być spełniony. Mam jednak wrażenie, że do pełni szczęścia sporo zabrakło, bo wielu zespołów nie tylko nie ujęto, ale nawet o nich nie wspomniano. Nie chcę wymieniać żadnych nazw, bo jeszcze mi ktoś zarzuci stronniczość, ale część osób z Bielska-Białej może czuć się pokrzywdzona. Ten klucz doboru sprawia jednak wrażenie, jakby promowany był krąg bliskich znajomych.

3. Dyskografie. W nawiązaniu do poprzedniego punktu posłużę się jednak konkretnym przykładem. Zespół The Hunkies pojawił się wyłącznie dlatego, że w 2005 roku popełnił split z Eye for an Eye. Można by stwierdzić, że dobre i to, ale oprócz paru nazwisk czytelnik kompletnie nie dowiaduje się, jak do takiej kolaboracji w ogóle doszło. Nie wspomniano nawet, że była to załoga ze Szczecina, co niniejszym czynię. W analogiczny sposób można rozpatrzyć inne nagrania.

4. Ton pokorny. Po skandalu, jaki wywołała część pierwsza, autor porzucił chaotyczne podejście fana na rzecz dziennikarstwa znacznie bardziej ostrożnego. Nie należy jednak zapominać, że muzyka hardcore od zawsze opierała się na etosie DIY, w którym pewna surowość i pasja były znacznie bardziej cenione niż techniczny sznyt. W tym względzie wiele osób może poczuć lekki niedosyt, chociaż sprawę częściowo ratują niektórzy rozmówcy.

5. Chronologia. Struktura książki bazuje na tym, że każdej ekipie starano się poświęcić osobny rozdział. W efekcie skoki w czasie się zdarzają i bywają denerwujące, ale jest to raczej nieuniknione. Sytuacja była bowiem dynamiczna: zespoły się schodziły i rozchodziły tylko po to, żeby zagrać okazjonalny koncert lub wydać zaległy materiał. Nie będę więc kruszył kopii, bo da się z tym żyć. Przy wywiadach mogłyby się jednak pojawić daty ich przeprowadzenia, bo są one powrzucane trochę z czapy.

6. Korekta tekstu. Pod tym względem jest nieco lepiej, co wcale nie oznacza, że dobrze. Mamy tu bowiem do czynienia z ogromną liczbą błędów językowych, plagą literówek i myleniem nazw własnych, jakby znowu ktoś chciał przyciąć koszty na tak oczywistej kwestii.

7. Wydanie. Jest wielce prawdopodobne, że ta potężna cegła z klejonym, a nie szytym grzbietem będzie miała podobną trwałość jak część pierwsza. W tym aspekcie nie wyciągnięto żadnych wniosków. Nie wiem, jak u was, ale mój egzemplarz ma bonusowo kilka pustych kartek pod koniec. Zastanawiam się, czy są one błędem drukarskim, czy pozostawiono je celowo na własne notatki.

Niewątpliwie cała seria, bo planowane są kolejne odsłony, ze wszystkimi swoimi wadami i potknięciami staje się ostatecznie najważniejszym pomnikiem krajowej sceny hardcore. Warto podkreślić, że pomimo oskarżeń autor nie odpuścił, tylko dopracował swój warsztat i poszedł w zaparte. W mojej ocenie wychodzi mu to coraz lepiej, bo od książki trudno się oderwać. Gdyby nie to, że niemal każda z omawianych pozycji lądowała w odtwarzaczu, pewnie skończyłbym ją znacznie wcześniej niż w tydzień.





 

Przejdź do strony głównej Wróć do kategorii Recenzje

Reklama

Bestsellery

Newsletter

 

ostatnio oglądane produkty
Korzystanie z tej witryny oznacza wyrażenie zgody na wykorzystanie plików cookies. Więcej informacji możesz znaleźć w naszej Polityce Cookies.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu