Od mojego powrotu minęło kilka dni, zdążyłem już nieco ochłonąć, więc spróbuję jakoś podsumować te 5 dni spędzonych w Czechach z perspektywy brutalowego debiutanta...
Obudziłem się i zrobiło mi się smutno, że został tylko jeden dzień i znowu trzeba czekać cały rok na kolejną edycję. Piątkowy dzień wykorzystałem do maksimum, więc w sobotę nie mogło być inaczej...
Pochmurny piątek od rana nastrajał na nowoorleańskie klimaty, więc aura w zasadzie akuratna względem tego, co mnie tego dnia interesowało na festiwalu...
Medal za koncert, który zostanie mi w pamięci na dłużej przyznaję BLOOD INCANTATION. Wyróżnienie za całokształt i mega pozytywne wrażenia przyznaję MEGADETH...