AngielskiPolski
Koszyk 0
Twój koszyk jest pusty...
Strona główna » Blog » Koncerty » Summer Dying Loud 2026 - Podsumowanie (Relacja)
  • wrzesien

Prześlij nam swój adres e-mail, a my powiadomimy Cię o nowych produktach, najlepszych cenach, promocjach i wyprzedażach.

 
  • Ilość produktów: 397
  • Ilość kategorii: 33
  • Ilość promocji: 38
  • Ilość nowości: 30
  • Aktualnie klientów na stronie: 7
  • Sklep odwiedziło: 1297353 klientów
  • Sklep działa od: 09-01-2015

Summer Dying Loud 2026 - Podsumowanie (Relacja)

Autor: Łukasz Sarnacki Data dodania: 09-09-2026 Wyświetleń: 142
alt

Summer Dying Loud 2026 - Podsumowanie (Relacja)
Aleksandrów Łódzki, 03-05.09.2026

Chyba trochę przesadziłem z festiwalami w tym roku, bo ilość powtarzających się nazw między MYSTIC, BRUTAL ASSAULT i SDL okazała się dość obszerna. Mówi się, że to nieistotne, bo na festiwale jeździ się dla ludzi i klimatu, ale ja się nie do końca z tym zgadzam. Owszem jest to ważne, ale najważniejsza jest jednak muzyka. Być może wezmę to pod uwagę w przyszłym roku. A być może nie wezmę wcale. Zobaczymy ;)

XVII edycja SDL stała się historią. Dużo dobrych koncertów, ale dla mnie najważniejsze to nowe muzyczne odkrycia. To co odróżnia ten festiwal od innych, to silne nastawienie na zespoły niekoniecznie konwencjonalne, nie zawsze najpopularniejsze, lecz zawsze jakościowo doskonałe. Ale o odkryciach rozpiszę się za chwilę.

alt

NAJLEPSZY KONCERT?
Cały ogrom wspaniałych momentów. Dla mnie koncert ma największą wartość wtedy, gdy jeszcze przez parę dni nie pozwala o sobie zapomnieć. Takich wrażeń w tym roku dostarczył mi głównie NEVERMORE, SATYRICON, TRIPTYKON, LUCIFER. Ale nie tylko…

alt

ODKRYCIE FESTIWALU?
No i tu pojawia się nazwa, która powinna się znaleźć też w tej poprzedniej kategorii. Otóż DOOL zaczarował mnie niesamowicie i w zasadzie z całego festiwalu zrobił na mnie bezsprzecznie największe wrażenie - choć nie znałem wcześniej ani jednego utworu. Słucham ich teraz bez przerwy i nie mogę nadziwić się, dlaczego trafiłem na nich dopiero teraz. Ale to nie jedyne zjawiskowe odkrycie, bo na dobre zostaną już ze mną też PONTE DEL DIAVOLO, HELGA oraz ARABROT.

NAJGORSZY KONCERT?
Nie było takiego, choć muzycznie zupełnie ze mną nie współgrał zespół ROPE SECT. Po prostu - nie podobało mi się. Sprawdziłem ich ze streamingów już po powrocie z SDL i studyjnie brzmią o wiele lepiej niż na żywo, jednak nie na tyle fajnie, żebym zechciał ich słuchać. Do tej kategorii mógłbym też zaliczyć IMHA TARIKAT, ale tylko dlatego, że było tak głośno, że nie dałem rady z tej kakofonii niczego zrozumieć. Może poza intrem do PornHub’a zagranym przez perkusistę…

alt

ORGANIZACJA
Zero uwag. Wszystko tip top, na czas, bez zgrzytów czy krzywych sytuacji. 

DUŻA SCENA
Bardzo komfortowa przestrzeń, bez pylącego się klepiska zamieniającego się w błotne bagienko po deszczu. Bardzo dobrze wszystko brzmiało i wyglądało, koncerty punktualne, bez choćby jednej obsuwy.

alt

MAŁA SCENA zwana KRYPTĄ
Tym razem korzystałem dość często i bardzo się cieszę, bo odkryłem kilka perełek (z HELGA i ARABROT na czele). Momentami bywało ciasno, ale nigdy na tyle, żeby nie dało się wejść. Krypta okazała się też moim schronieniem przed deszczem i zimnem. Początkowo mnie to wkurzało, ale potem stało się powodem niezwykłych muzycznych odkryć. Nic nie dzieje się bez przyczyny :)

PARKINGI
Nie miałem karnetu na parking wewnętrzny, ale nie było to problemem. Auto stawiałem codziennie w tym samym miejscu, jakieś 300m od bram festiwalu. Wszystkie parkingi w okolicy MOSiR’u są bezpłatne.

alt

PODSUMOWANIE PODSUMOWANIA
Nie wiem na ile to kwestia przypadku, a na ile celowe działanie organizatora, ale SDL stał się festiwalem o bardzo oryginalnej, wyszukanej, nietypowej obsadzie. Stał się miejscem odkryć, ale i sentymentalnych podróży. Dla mnie to jest najważniejszą cechą tej imprezy, ale tak bardzo wyraźnie poczułem to dopiero w tym roku. Nie wiem czy to dlatego, że tak często spędzałem czas w Krypcie, czy może po prostu tak się złożyło, że wiele wykonawców trafiło w punkt w mój gust. Masa wspaniałych chwil z roztrzaskaną szczęką po podłodze z wrażenia i zaskoczenia. To nie zdarza się często.

SEKCJA BONUSOWA czyli ZDUBLOWANI ARTYŚCI - MYSTIC vs. BRUTAL ASSAULT vs. SUMMER DYING LOUD
Muszę to zestawić, żeby świadomie podsumować sobie ten festiwalowy sezon i myśl, którą poruszyłem na początku tego felietonu. Nie jestem festiwalową bestią, ale takie 3 imprezy na sezon to dla mnie dość dużo. Karnety na wszystkie z tych imprez kupiłem w ciemno i nie rozczarowałem się ani razu. Natomiast powtórzyło mi się sporo zespołów, zwłaszcza tych największych, bo w to lato więcej niż raz widziałem:
SATYRICON (BA oraz SDL)
CORONER (M oraz BA)
TRIPTYKON (BA oraz SDL)
NEVERMORE (BA oraz SDL)
CORROSION OF CONFORMITY (M oraz BA)
SVENTEVITH (BA oraz SDL)
CARPENTER BRUT (M oraz BA)
SEPTICFLESH (M oraz BA)
FRONTSIDE (M oraz SDL)

Wzbudza to we mnie dziwnie mieszane odczucia, ale na ich chłodną analizę przyjdzie jeszcze czas.

Podsumowując - to były wspaniałe 3 dni, a apogeum wrażeń to dla mnie zdecydowanie DOOL

alt

Przejdź do strony głównej Wróć do kategorii Koncerty

Reklama

Bestsellery

Newsletter

 

Korzystanie z tej witryny oznacza wyrażenie zgody na wykorzystanie plików cookies. Więcej informacji możesz znaleźć w naszej Polityce Cookies.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu