AngielskiPolski
Koszyk 0
Twój koszyk jest pusty...
Strona główna » Blog » Recenzje » WARNING - "Rituals of Shame" (2026)
  • sauron

Prześlij nam swój adres e-mail, a my powiadomimy Cię o nowych produktach, najlepszych cenach, promocjach i wyprzedażach.

 
  • Ilość produktów: 397
  • Ilość kategorii: 33
  • Ilość promocji: 39
  • Ilość nowości: 30
  • Aktualnie klientów na stronie: 5
  • Sklep odwiedziło: 1303862 klientów
  • Sklep działa od: 09-01-2015

WARNING - "Rituals of Shame" (2026)

Autor: Wadim Filiks Data dodania: 17-08-2026 Wyświetleń: 318
alt

Warning – „Rituals of Shame” (2026)
Relapse Records

Będzie wolno. Będą długie dźwięki. Ciężar melodii też będzie. Ostrzeżenie zostało wydane, pora zatem udać się w transcendentną podróż z powracającym po 20 latach angielskim Warning i ich najnowszym dzieckiem, Rituals of Shame .

Dwie dekady w muzyce to wieczność. Gdy w 2006 roku Brytyjczycy wypuszczali swój drugi album Watching from a Distance , światem metalu rządziły takie premiery, jak Monotheist z repertuaru Celtic Frost, 10,000 Days zespołu Tool czy Between Two Worlds Abbatha i jego projektu I. Wśród tak znanych marek płyta Warning spotkała się z pozytywnym przyjęciem, a dziś fani doom metalu nadają jej status kultowej. Pomimo dobrej prasy kapela na długi czas zaciągnęła hamulec artystyczny, po drodze wypuszczając jedynie epkę z utworem Bridges w wersji live i akustycznej, do tego jedną kompilację, dwa boxed sety i jeden album koncertowy.

20 lat minęło, wielu już pewnie postawiło krzyżyk na twórczości zespołu, a tymczasem powrót Warning z Rituals of Shame to trzy kwadranse kwintesencji doomu, które udowadniają, że dla kwartetu z Wysp czas zatrzymał się w momencie publikacji poprzedniego longpleja. Muzycy znów aktywni są od 2016 roku, grając tu i ówdzie koncerty, więc nowy materiał był zapewne tylko kwestią czasu. Panowie nie spieszyli się jednak, co wspaniale rezonuje z kompozycjami zawartymi na nowym placku grupy – ślimacze tempo rozciągających się riffów i wokalu to w końcu znak rozpoznawczy Patricka Walkera i spółki.

Podobnie jak na poprzednich albumach – The Strength to Dream oraz wspomnianym Watching from a Distance – grupa zaserwowała nam pięć kompozycji. Słuchając tych płyt po kolei, można odnieść wrażenie, że Rituals of Shame to naturalna kontynuacja dotychczasowej twórczości kapeli. Do trzech starych członków dołączył perkusista Andy Prestidge, który gra z Walkerem w 40 Watt Sun. Nie ukrywam, że to właśnie sekcja rytmiczna, za którą odpowiedzialny jest również szarpiący za cztery struny Marcus Hatfield, robi mi robotę. 

Novum w porównaniu do Watching from a Distance jest obecność dwóch gitar, gdzie Walkera wspiera Wayne Taylor. Dzięki temu brzmienie nowego albumu jest jeszcze pełniejsze, a dwa elektryki potrafią harmonizować się w przeciągniętych melodiach. Nie należy jednak spodziewać się tutaj energicznych solówek – to nie doom metal w wydaniu Candlemass czy Solitude Aeternus. Brytyjczycy wyznaczają własny kierunek, w którym momentami mogą pobrzmiewać inspiracje Yob i Sunn O))), ale wprawne ucho od razu wychwyci, że Warning po prostu brzmi jak Warning.

Rituals of Shame to nostalgiczna wyprawa do korzeni. Muzyka przepełniona smutkiem, który wypływa z każdym artykułowanym przez Walkera słowem. Materiał trudny w jednorazowym odbiorze, do którego trzeba podejść z odpowiednim nastawieniem. Nie wyobrażam sobie, by tego typu kompozycje mogłyby lecieć sobie ot tak, gdzieś w tle. Ten album to monument, jaki trzeba podziwiać raz z bliska, raz z dystansu, pod różnym kątem i w różnym stanie ducha. Z każdym kolejnym odsłuchem materiał staje się coraz bliższy memu sercu – do tego stopnia, że uważam nowe wydawnictwo Warning za pretendenta do mojej osobistej topki 2026 roku.

Nieoczkiwany powrót Brytyjczyków to coś, czego potrzebował gatunek doom metalu. Odwołując się do własnych korzeni, muzycy udowodnili, że po dwóch dekadach można pozostać wiernym swojemu artyzmowi i kontynuować tworzenie muzyki, jak gdyby nigdy nic. Skoro wydana w czerwcu płyta wchodzi tak dobrze w ciepłym okresie roku, to nie mogę się doczekać, aż będzie mi towarzyszyć w deszczowe jesienne wieczory. Rytualne odsłuchy gwarantowane.

Przejdź do strony głównej Wróć do kategorii Recenzje

Reklama

Bestsellery

Newsletter

 

Korzystanie z tej witryny oznacza wyrażenie zgody na wykorzystanie plików cookies. Więcej informacji możesz znaleźć w naszej Polityce Cookies.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu