AngielskiPolski
Koszyk 0
Twój koszyk jest pusty...
Strona główna » Blog » Wywiady » WILLIAM MALCOLM - "nigdy nie mów nigdy"
  • wrzesien

Prześlij nam swój adres e-mail, a my powiadomimy Cię o nowych produktach, najlepszych cenach, promocjach i wyprzedażach.

 
  • Ilość produktów: 397
  • Ilość kategorii: 33
  • Ilość promocji: 38
  • Ilość nowości: 30
  • Aktualnie klientów na stronie: 22
  • Sklep odwiedziło: 1302882 klientów
  • Sklep działa od: 09-01-2015

WILLIAM MALCOLM - "nigdy nie mów nigdy"

Autor: Fabian Filiks Data dodania: 15-09-2026 Wyświetleń: 96
alt
Fot. Joachim Dąbrowski

Wokalista, multiinstrumentalista, producent muzyczny, aktor, celebryta... William Malcolm to człowiek wielu talentów i jedna z kluczowych postaci polskiej sceny synthwave. To także niespokojna dusza, artysta, który nie zasypuje gruszek w popiele. Właśnie możemy oglądać go w jego nowym wcieleniu pod szyldem The Dracul Affair. Porozmawialiśmy trochę o tym jak i o Nightrun87 a nawet o występie Williama w "X-Factor".. 

William, jestem na świeżo po obejrzeniu koncertówki nagranej w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim… Muszę powiedzieć, że całość robi ogromne wrażenie. Gratulacje!

Strasznie mnie to cieszy. Sporo pracy poszło w układanie tego nowego show...

Wiesz, podoba mi się ta minimalistyczna, ale i też w pewnym sensie teatralna forma tego występu. Całość robi wrażenie dojrzalszego i mniej rozrywkowego podejścia do muzyki…

Cieszę się, że to się przekłada na video. Mocno się zastanawiałem, co tak właściwie chciałem przedstawić podczas wykonu na żywo materiał z albumu The Dracul Affair . Jak wiesz, grałem na dużych i mały scenach, dla wielkich publiczności jak i bardzo intymne, kameralne występy. Tu chciałem podnieść poprzeczkę i zrobić coś, co do tej pory nie robiłem za bardzo, czyli przeprowadzić narrację przez cały występ gdzie poprzez muzykę, propsy jak i kostiumy przeplatamy narrację bardziej aktorską, która tylko potęguje ostateczne doznanie dla widzów i słuchaczy. Do tego świetnie się bawiliśmy przy układaniu i wymyślanie show. Do tego każdy show jest inny, ponieważ ciągle dodajemy nowe pomysły i motywy. Sam jestem ciekaw gdzie nas to poprowadzi.
Mimochodem śledzę losy „The Dracul Affair” od premiery samej muzyki w 2025. Utwór „Last Sunshine” obok „No Ghosts” to moje ulubione w Twoim muzycznym dorobku. Klip, w którym wystąpił Twój brat i sama kompozycja jest bardzo dojrzała i w moim odczuciu stanowi taką „grubą kreskę” pomiędzy tym, co robiłeś z Nightrunem87 a tym, co robisz obecnie. Mylę się, czy może ten utwór był dla Ciebie w jakiś sposób przełomowy?

Dziękuję. Twoje słowa bardzo dużo dla mnie znaczą. Materiał do album The Dracul Affair tworzył się kilka lat. Szukałem nowej formy ekspresji moich uczuć i pomysłów. Pomysły, które nie do końca pasowały do tego, co chciałem przedstawić w NIGHTRUN87. Last Sunshine nie był pierwszą kompozycją do tego album i projektu, który stworzyłem, ale był pierwszym z tych utwór, który naprawdę ukierunkował cały projekt, więc twoje odczucia są jak najbardziej trafne.

Dość nieoczekiwanie ten materiał zaczął funkcjonować w nieco inny sposób niż ten, do jakiego przyzwyczaiłeś swoich fanów. Opowiedz nam nieco o tym więcej o pomyśle przeeniesienia „The Dracul Affair” na scenę, tekstach i owych „Stokerowych” inspiracjach…

Od dzieciństwa fascynowały mnie filmy wytwórni Universal z potworami z lat trzydziestych i czterdziestych. Pamiętam jak oglądałem np.  The Wolfman z Lonem Chaneyem Jr w wieku może 5-6 lat i bałem się, ale nie mogłem oderwać wzroku. Jako dzieci lubimy się trochę bać, lubimy Halloween i upiory jak i creepy stories. To przemawia do nas na bardzo pierwotnym poziome. Jako ciekawostka to prowadziłem wykłady na Uniwersytecie Gdańskiem przez 5 lat z kultury amerykańskiej gdzie dużą część semestru poświęcałem analizie właśnie tych filmów czarno-białych z pierwszej połowy XX wieku. W The Dracul Affair filtruję moją fascynację i miłość do horrorów z minionych lat gdzie bardziej chodziło o klimat a nie jump scare i gdzie nie zawsze tytułowy potwór był prawdziwym potworem a bardziej ludzie. To i oczywiście romantyczne, seksualne czy "parne" undertones, który są obecne w tym gatunku.

Tym razem na scenie nie jesteś sam. W tej konkretnej muzycznej podróży towarzyszy Ci Krystyna Gedzik (wokale) oraz Klaudia Rucińska (perkusja). Jak to się stało, że zdecydowałeś się na współpracę z tymi dwiema, skądinąd, bardzo utalentowanymi paniami?

Chciałem podnieść poprzeczkę jeszcze trochę. Zrobić coś, czego nie zrobiłem do tej pory. Najłatwiej byłoby po prostu odtworzyć ten materiał sam na scenie, ale to mnie nie interesowało. Chciałem cały spektakl dookoła tego zrobić i zrobić z tego coś większego, lecz ciągle intymnego. Ten kobiecy dotyk i wrażliwość był potrzebny. Mam teraz swój girlsband (śmiech) Dynamika i energia na scenie jak i poza z tymi dwiema piekielnie utalentowanymi kobietami to coś zupełnie innego niż to, co dotychczas miałem przyjemność doświadczyć w mojej wieloletniej karierze muzycznej.

alt
Fot. Joachim Dąbrowski

Zapytałem o to, bo na tyle na ile Cię znam to odnosiłem wrażenie, że jesteś zwolennikiem DIY. Kolejne płyty Nightrun87 wydawałeś sam. Działałeś na scenie też samodzielnie zarówno w kwestiach produkcji jak i promocji swojej muzyki. Na ile nie lubisz być zależny od innych a na ile, z biegiem lat, jesteś otwarty, na co raz śmielsze formy współpracy?

Jestem tego zdania, że: if you want to do it right - you have to do it yourself. Jest ogromna moc i wolność artystyczna, kiedy jesteś w stanie sam zrealizować swoje pomysł, wyprodukować muzykę / album i show na własnych zasadach. To jest poczwórna robota i odpowiedzialność i learning curve jest intensywna, ale w naszych czasach, jeśli się ma siłę i ambicje to robić to technologia już nas nie hamuje jak np. 15 lat temu. Internet, komputery, dostęp do software i hardware jest niesamowite obecnie. Chcesz nagrać video? Masz świetna kamerę w komórce i darmowy software Da Vinci do ściągnięcia. Chcesz nagrać muzykę, jest mnóstwo oprogramowania dostępne za darmo albo za niewielką sumę. Chcesz zrobić okładkę i oprawę graficzna do albumu? Canva jest super starting point do nauki. Co nie znaczy ze to będzie łatwe i nie będzie wymagać sporo czasu i poświęcenia w nauce, ale jest to wykonalne :) Od zawsze jestem otwarty na współpracę z innymi artystami, ale lubię tę współpracę na moich zasadach a nie dyktowane odgórnie przez np. wytwórnię.

Wydaje się, że wraz z ogrywaniem „The Dracul Affair” na żywo nabrałeś wiatru w żagle i wydaje mi się, że dopiero się rozkręcasz, mam rację?
 
My friend… this is only the beginning. Już komponuję kolejny album The Dracul Affair. Chciałbym jeszcze bardziej podnieść poprzeczkę i eksplorować różne formy ekspresji teatralno-wizualno-muzyczne, żeby jeszcze bardziej spotęgować doznanie samego live show.

Był czas, że byłeś jednym z filarów polskiej sceny synthwave. Twoje muzyczne poszukiwania poszły jednak w inną stronę… Jak oceniasz teraz tą scenę? Myślisz, że ludzie znudzili się już tą „ejtisową nostalgią”?

Dziękuję za miłe słowa. Jestem bardzo dumny z tego, czego przez ponad dziesięć lat udało mi się artystycznie dokonać, jako NIGHTRUN87. Moja miłość i nostalgia za latami osiemdziesiątymi wciąż istnieją. Ich intensywność i mrok nadal mnie przyciągają. Jako artysta nie wiem jednak, co jeszcze mógłbym dodać do tej konkretnej formuły, nie powtarzając samego siebie. To, co robię, zawsze naturalnie ewoluowało z albumu na album. Dlatego NIGHTRUN87 nie znika, tylko zmienia się razem ze mną. Już niebawem ukaże się pierwszy od kilku lat nowy album tego projektu, ale będzie to jego nieco inna odsłona - nadal rozpoznawalna, choć skierowana w nową stronę.
Zapytałem o to, bo wydaje mi się, mimo wszystko, że wielu osobom brakuje Nightruna87 i nie wiem, np. „Maniac Cop” zagranego na żywo. Jest na to jeszcze szansa?

Oczywiście, że jest szansa. Never say never. Nie oznacza to jednak, że NIGHTRUN87 powróci na scenę dokładnie w takiej formie, w jakiej publiczność znała go do tej pory. Nie interesuje mnie odtwarzanie własnej przeszłości jeden do jednego, ale chciałbym kiedyś znaleźć dla tych utworów nowe miejsce i pokazać je w innym kontekście. Zwłaszcza, że 2 października ukaże się pierwszy od kilku lat pełnoprawny album NIGHTRUN87 - właśnie w nowej odsłonie. 

Zanim do tego przejdziemy, cofnijmy się jeszcze bardziej w czasie, do roku 2011 Komorowski jest prezydentem a w „tefałenie” chodzi „X-Factor”. Startujesz i... Jak wspominasz tamto doświadczenie?

Cyrk. Istny cyrk. Ale dużo życzliwych ludzi spotkałem w tamtym czasie, dużo doświadczenia nabrałem no i bezcennie było zobaczyć i doświadczyć na własnej skórze machinę telewizyjną od zaplecza.

Nie myślałeś, żeby „obskoczyć” też inne telewizje i ich „talent shows”? Wiele zespołów robi to tylko po to, żeby złapać parę klików na YT czy Spotify...

Raz absolutnie wystarczyło. Nie planuję wrócić do telewizji chyba, że zapłacą za mój czas.
Na koniec wróćmy do The Dracul Affair i do Nightruna87. Za oknem powoli robi się jesiennie. Wkrótce Halloween. Objedziesz Polskę z „The Dracul Affair”? A może zaskoczysz nas czymś innym?

Zaskoczę nowym albumem NIGHTRUN87. Możemy na tę chwilę nazwać go NIGHTRUN87 w wersji 2.0. Nie jest to powrót do dawnej formuły, ale jej dalsza ewolucja - nowa odsłona, w której nadal można odnaleźć elementy znane z poprzednich albumów, choć tym razem prowadzą one w innym kierunku. Jestem bardzo ciekaw, jak przyjmą ją wieloletni słuchacze. Mogę zdradzić, że wychodzimy z lat 80-tych i wkraczamy w lata 90-te, oraz przełom tysiącleci. Pierwszy singiel ukaże się 18 września, a cały album - 2 października.

W takim razie będę czekał na premierę z niecierpliwością! Pozwól, że ostatnie pytanie będzie przewrotne. Jesteś bardziej krwiopijcą czy krwiodawcą?

Mam charakter krwiopijcy biznesowy. Chyba, że jestem w na scenie lub komponuję lub nagrywam w studio. To oddaje z siebie wszystko dla sztuki i chyba jestem wtedy krwiodawcą (śmiech). 
Komentarze (0)

Przejdź do strony głównej Wróć do kategorii Wywiady

Reklama

Bestsellery

Newsletter

 

Korzystanie z tej witryny oznacza wyrażenie zgody na wykorzystanie plików cookies. Więcej informacji możesz znaleźć w naszej Polityce Cookies.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu