CORONER – “Ex Nucleo - The Remastered Extraction” (2026)
Autor: Wadim Filiks
Data dodania: 24-09-2026
Wyświetleń: 409

CORONER – “Ex Nucleo - The Remastered Extraction” (2026)
Sanctuary Records Group Ltd.
Przyznam, że nowego materiału spod znaku Coroner nie było w moim muzycznym bingo na 2026 roku. Tym bardziej że ledwie rok temu zachwycałem się albumem Dissonance Theory – jedną z najlepszych płyt metalowych A.D. 2025. Tym razem Helweci nie wypuścili nowych kompozycji, lecz zgłębili archiwum zespołu, sięgając po niepublikowane w wersji cyfrowej kawałki z połowy lat 90.
Epka Ex Nucleo – The Remastered Extraction zawiera pięć kompozycji, które pojawiły się na albumie kompilacyjnym Coroner w 1995 roku, na chwilę przed rozpadem zespołu, który powrócił na scenę w roku 2010, wypuszczając od tamtej pory zaledwie jeden longplay – wspomniany krążek Dissonance Theory . Szwajcarscy mistrzowie technicznego thrash metalu wybrali utwory, które zostały zremasterowane i oficjalnie po raz pierwszy wydane cyfrowo. Odświeżenia ponad trzydziestoletniego materiału podjął się Tony Lindgren, którego bogate CV obejmuje współpracę z takimi zespołami jak Amorphis, At The Gates, Borknagar, Einherjer, Enslaved, God Dethroned czy Kreator. Z tych pięciu numerów udało mu się wyciągnąć fantastyczne brzmienie, które jest świeże i krystalicznie czyste, a przy tym zachowuje ducha lat 90. i starego dobrego Coronera.
Nie mnie oceniać kwestie marketingowe, jakie powodowały twórcami przy wypuszczeniu tej epki. Sukces zeszłorocznego długograja odbił się szerokim echem w mediach muzycznych na całym świecie, zatem taki zabieg nie jest czystym zrządzeniem losu. Niemniej jednak, nie można narzekać na złe traktowanie fanów – w końcu ten nowy-stary Coroner to solidna dawka przyjemnego dla ucha grania.
Szczególnie The Favorite Game robi dobre wrażenie. Ten numer ma wszystko, co najlepsze w stylistyce szwajcarskiego zespołu – techniczne riffy współgrające z melodyjnymi wstawkami, złowieszczy gardłowy wokal oraz uzupełniające wszystko efekty dźwiękowe. Zremasterowany utwór wpada w ucho i śmiało można go postawić na równi z takimi klasykami kapeli jak Masked Jackal czy Semtex Revolution .
Podoba mi się zabieg połączenia tego utworu z numerem Shifter , ponieważ płynne przejście nadaje obu kompozycjom spójności. W pewnym stopniu można zatem potraktować drugi kawałek za naturalne przedłużenie poprzednika. W Gliding Above While Being Below odkrywamy zupełnie inne oblicze zespołu – w końcu Coroner to nie tylko thrashowa jatka, ale też inspiracje rockiem progresywnym. Tak jest właśnie w tym przypadku, a instrumentalna kompozycja ma w sobie coś z Sirius grupy Alan Parsons Project, Learning to Fly Pink Floydów, a nawet Zeppelinowskiego No Quarter . Piękne, transcendentne, monumentalne cztery minuty. Aż chciałoby się posłuchać extended version.
Dwa kolejne utwory to Golden Cashmere Sleeper, Pt.1 oraz jego instrumentalna kontynuacja, Golden Cashmere Sleeper, Pt.2. W części pierwszej na uwagę zasługuje mocna sekcja rytmiczna, która w zremasterowanej wersji zyskała jeszcze więcej głębi. Od tej kompozycji grupa rozpoczynała swoje koncerty do 2025 roku, gdy zdecydowano się na umieszczenie na początku setlisty otwierających album Dissonance Theory numerów Oxymoron i Consequence . Recenzowany krążek zamyka instrumentalna kompozycja, będąca poniekąd pokłosiem wcześniejszego Gliding Above While Being Below – tutaj raz po raz pierwsze skrzypce gra bezprogowy bas, w którego brzmieniu jestem zakochany od wielu lat. Spokojna i mroczna kompozycja, która odnalazłaby się na soundtracku do serialu Twin Peaks , jest wyjątkowo inteligentnie zbudowana. Poszczególne elementy zdają się być idealnie wyważone i jest tu nawet miejsce na przesterowane gitary oraz efekty z syntezatora. Gdyby chcieć zaszufladkować tę kompozycję, na myśl nasuwa się gatunek progresywnego metalu.
Coroner to dla mnie jeden z tych zespołów, które zasługują na znacznie większe uznanie w świecie metalu. Pomimo ponad czterech dekad (z małą przerwą) na scenie, mam wrażenie, że dla wielu słuchaczy kapela pozostaje niszową ciekawostką. Tymczasem jest to grupa, która nie myli się w swoim ambitnym podejściu do tworzenia muzyki – udowodnili to zeszłorocznym powrotem z albumem studyjnym, a teraz udowadniają to odświeżonymi kompozycjami z czasów, gdy na warsztat brali takie klasyki jak Purple Haze Jimiego Hendrixa czy I Want You (She’s So Heavy) Beatlesów (swoją drogą, mój ulubiony twór poczciwców z Liverpoolu), a nawet Der Mussolini duetu DAF.
Osobiście kupuję ten nowy-stary materiał w ciemno. Coroner nie zawodzi. Przekonajcie się o tym sami.
P.S. Czapki z głów przed naszą Rodaczką, Natalią Jonderko-Śmiechowicz z N.Station Animation & Design Studio, za animowany teledysk do The Favorite Game.
Przejdź do strony głównej Wróć do kategorii Recenzje

CORONER – “Ex Nucleo - The Remastered Extraction” (2026)
Sanctuary Records Group Ltd.
Przyznam, że nowego materiału spod znaku Coroner nie było w moim muzycznym bingo na 2026 roku. Tym bardziej że ledwie rok temu zachwycałem się albumem Dissonance Theory – jedną z najlepszych płyt metalowych A.D. 2025. Tym razem Helweci nie wypuścili nowych kompozycji, lecz zgłębili archiwum zespołu, sięgając po niepublikowane w wersji cyfrowej kawałki z połowy lat 90.
Epka Ex Nucleo – The Remastered Extraction zawiera pięć kompozycji, które pojawiły się na albumie kompilacyjnym Coroner w 1995 roku, na chwilę przed rozpadem zespołu, który powrócił na scenę w roku 2010, wypuszczając od tamtej pory zaledwie jeden longplay – wspomniany krążek Dissonance Theory . Szwajcarscy mistrzowie technicznego thrash metalu wybrali utwory, które zostały zremasterowane i oficjalnie po raz pierwszy wydane cyfrowo. Odświeżenia ponad trzydziestoletniego materiału podjął się Tony Lindgren, którego bogate CV obejmuje współpracę z takimi zespołami jak Amorphis, At The Gates, Borknagar, Einherjer, Enslaved, God Dethroned czy Kreator. Z tych pięciu numerów udało mu się wyciągnąć fantastyczne brzmienie, które jest świeże i krystalicznie czyste, a przy tym zachowuje ducha lat 90. i starego dobrego Coronera.
Nie mnie oceniać kwestie marketingowe, jakie powodowały twórcami przy wypuszczeniu tej epki. Sukces zeszłorocznego długograja odbił się szerokim echem w mediach muzycznych na całym świecie, zatem taki zabieg nie jest czystym zrządzeniem losu. Niemniej jednak, nie można narzekać na złe traktowanie fanów – w końcu ten nowy-stary Coroner to solidna dawka przyjemnego dla ucha grania.
Szczególnie The Favorite Game robi dobre wrażenie. Ten numer ma wszystko, co najlepsze w stylistyce szwajcarskiego zespołu – techniczne riffy współgrające z melodyjnymi wstawkami, złowieszczy gardłowy wokal oraz uzupełniające wszystko efekty dźwiękowe. Zremasterowany utwór wpada w ucho i śmiało można go postawić na równi z takimi klasykami kapeli jak Masked Jackal czy Semtex Revolution .
Podoba mi się zabieg połączenia tego utworu z numerem Shifter , ponieważ płynne przejście nadaje obu kompozycjom spójności. W pewnym stopniu można zatem potraktować drugi kawałek za naturalne przedłużenie poprzednika. W Gliding Above While Being Below odkrywamy zupełnie inne oblicze zespołu – w końcu Coroner to nie tylko thrashowa jatka, ale też inspiracje rockiem progresywnym. Tak jest właśnie w tym przypadku, a instrumentalna kompozycja ma w sobie coś z Sirius grupy Alan Parsons Project, Learning to Fly Pink Floydów, a nawet Zeppelinowskiego No Quarter . Piękne, transcendentne, monumentalne cztery minuty. Aż chciałoby się posłuchać extended version.
Dwa kolejne utwory to Golden Cashmere Sleeper, Pt.1 oraz jego instrumentalna kontynuacja, Golden Cashmere Sleeper, Pt.2. W części pierwszej na uwagę zasługuje mocna sekcja rytmiczna, która w zremasterowanej wersji zyskała jeszcze więcej głębi. Od tej kompozycji grupa rozpoczynała swoje koncerty do 2025 roku, gdy zdecydowano się na umieszczenie na początku setlisty otwierających album Dissonance Theory numerów Oxymoron i Consequence . Recenzowany krążek zamyka instrumentalna kompozycja, będąca poniekąd pokłosiem wcześniejszego Gliding Above While Being Below – tutaj raz po raz pierwsze skrzypce gra bezprogowy bas, w którego brzmieniu jestem zakochany od wielu lat. Spokojna i mroczna kompozycja, która odnalazłaby się na soundtracku do serialu Twin Peaks , jest wyjątkowo inteligentnie zbudowana. Poszczególne elementy zdają się być idealnie wyważone i jest tu nawet miejsce na przesterowane gitary oraz efekty z syntezatora. Gdyby chcieć zaszufladkować tę kompozycję, na myśl nasuwa się gatunek progresywnego metalu.
Coroner to dla mnie jeden z tych zespołów, które zasługują na znacznie większe uznanie w świecie metalu. Pomimo ponad czterech dekad (z małą przerwą) na scenie, mam wrażenie, że dla wielu słuchaczy kapela pozostaje niszową ciekawostką. Tymczasem jest to grupa, która nie myli się w swoim ambitnym podejściu do tworzenia muzyki – udowodnili to zeszłorocznym powrotem z albumem studyjnym, a teraz udowadniają to odświeżonymi kompozycjami z czasów, gdy na warsztat brali takie klasyki jak Purple Haze Jimiego Hendrixa czy I Want You (She’s So Heavy) Beatlesów (swoją drogą, mój ulubiony twór poczciwców z Liverpoolu), a nawet Der Mussolini duetu DAF.
Osobiście kupuję ten nowy-stary materiał w ciemno. Coroner nie zawodzi. Przekonajcie się o tym sami.
P.S. Czapki z głów przed naszą Rodaczką, Natalią Jonderko-Śmiechowicz z N.Station Animation & Design Studio, za animowany teledysk do The Favorite Game.
Przejdź do strony głównej Wróć do kategorii Recenzje








