AngielskiPolski
Koszyk 0
Twój koszyk jest pusty...
Strona główna » Blog » Recenzje » KATATONIA - "Brave Murder Day" (1996)
  • wrzesien

Prześlij nam swój adres e-mail, a my powiadomimy Cię o nowych produktach, najlepszych cenach, promocjach i wyprzedażach.

 
  • Ilość produktów: 395
  • Ilość kategorii: 33
  • Ilość promocji: 38
  • Ilość nowości: 28
  • Aktualnie klientów na stronie: 1
  • Sklep odwiedziło: 1292689 klientów
  • Sklep działa od: 09-01-2015

KATATONIA - "Brave Murder Day" (1996)

Data dodania: 01-08-2026 Wyświetleń: 588
alt

KATATONIA - "Brave Murder Day" (2006)
Avantgarde Music

Mój pierwszy kontakt z muzyką KATATONIA to rok 1996 - utwór "Rainroom" z "Brave Murder Day" , track nr 2 na kompilacji dołączonej do pierwszego numeru magazynu MYSTIC ART. Czujność została uruchomiona, a strzała amora trafiła w moje serce niechybnie. Od tamtego czasu KATATONIA należy do grona moich ulubionych zespołów i największych inspiracji muzycznych. Mogę też śmiało powiedzieć, że ich muzyka była jednym z ważniejszych motywacyjnych kopniaków do stworzenia projektu U.K.Ć. Dziś okrągłe 30 urodziny obchodzi „Brave Murder Day" - dla mnie najważniejsza płyta w ich dyskografii. 

Gdy któregokolwiek dnia odpalimy sobie radar metalowych premier na Spotify i znajdziemy w sobie wystarczająco dużo motywacji, ale przede wszystkim czasu na to, aby przez to przebrnąć, w pierwszej kolejności uderzy w nas ILOŚĆ nowych nazw. Potem świadomość, że każdego dnia ta ilość jest podobna. Kiedy wyjaśnimy sobie, że to teraz normalne, znak czasów, etc. i zaczniemy faktycznie słuchać muzyki, po chwili zrozumiemy, że niewiele z tych utworów zostaje w naszej głowie dłużej niż faktyczna ich długość, a często tracimy czujność już po kilkudziesięciu sekundach. Nie wiem czy wynika to z tego, że dzisiaj nieźle brzmiącą płytę może nagrać dosłownie KAŻDY? Być może muzycy zatracili swoją autentyczność, a muzyka przez nich proponowana brzmi jak kalka innych wykonawców? Może za dużo umiemy, za dużo dostajemy, za dużo oczekujemy, zbyt łatwo, zbyt szybko? A może wręcz przeciwnie - umiemy za mało, dlatego tak ślepo ulegamy trendom? Nie oszukujmy się - oryginalność względem ilości wypada dzisiaj kiepsko. Oczywiście nie chcę tu brzmieć jak typowy boomer, który zrzędzi, że kiedyś to było, a teraz to nie jest, ale muzyka wyraźnie skręciła w dość dziwną stronę i sama zaczęła się pogrążać - tego nie da się nie dostrzec. Nie chcę kijem zawracać Wisły, nie chcę też nikogo pokazywać palcami. Nie zamierzam nikogo przekonywać do mojego zdania, ale rzadko jakikolwiek nowo poznany wykonawca potrafi mnie chwycić za serce i rzucić na ziemię.

Odpalam sobie "Brave Murder Day" i co czuję? Dokładnie to, czego NIE CZUJĘ, gdy słucham kolejnego nowego zespołu promowanego jako "zjawiskowy debiut" lub "spektakularny powrót". Ta muzyka ma w sobie coś, co chwyta i nie chce puścić. Coś, co sprawia, że powietrze zaczyna pachnieć inaczej. Atmosfera nie do podrobienia, kompozycje tak dobre, że aż ściskają za gardło. Wywołuje reakcje, zwraca na siebie uwagę, nie pozwala przejść obojętnie. Mam wrażenie, że dziś coraz mniej nagrywa się takich albumów. A może nagrywa się równie dużo, ale ciężko je czasami dostrzec w zalewie bylejakości?

Jaka była KATATONIA w 1996 roku? Z pewnością inna. Po pierwsze, Jonas Renske, obecny wokalista grupy, jest tu perkusistą i jego głos pojawia się sporadycznie. Po drugie, za większość wokali odpowiada Mikael Åkerfeldt z Opeth, więc jeśli tęsknicie Państwo za jego genialnymi growlami to warto sięgnąć po "Brave Murder Day ". Muzycznie jest tu bardzo prosto, transowo, czy wręcz shoegaze'owo, co sprawia, że wchodzi się w te dźwięki jeszcze bardziej, jeszcze głębiej.

Można się zarzekać, że to siła sentymentu, że gdyby teraz powstało coś takiego, nikt by na to nie zwrócił uwagi. Nie wiem, co by było gdyby. Wiem natomiast, co czuję i czego oczekuję od muzyki. Wiem, co sprawia, że unoszę się wysoko i miękną mi kolana. Wiem też, że nie chce mi się słuchać rzeczy nijakich, które jednym uchem wpadają, a drugim wypadają i nie wywołują we mnie żadnych reakcji.

Muzyka to sztuka. To forma komunikacji artysty ze światem. To coś silnie emocjonalnego. To nośnik uczuć i myśli. Jeśli gubi te czynniki, to, czym się staje? Rozrywką tła? Niezobowiązującym czasoumilaczem? Możliwe. Ale czy o to chodzi?

Czasy są, jakie są. Znamy, widzimy i słyszymy tak wiele, że ciężko przecedzić przez sito to, co wartościowe, a odrzucić nijakość. Gusta też są różne. W dodatku jak za tym wszystkim nadążyć? Pozorny dobrostan zamiast przyciągać i cieszyć, zaczął odpychać i zniechęcać do sięgania po kolejne nowości. Zespoły ścigają się na szokujące szopki, próbują zaskakiwać bluźnierstwami, odmiennością, odważnymi wypowiedziami, nienaganną techniką gry, a ja nie czuję nic. Po czym puszczam sobie 30 letni "Brave Murder Day" i zbieram szczękę z podłogi.



 

Przejdź do strony głównej Wróć do kategorii Recenzje

Reklama

Bestsellery

Newsletter

 

Korzystanie z tej witryny oznacza wyrażenie zgody na wykorzystanie plików cookies. Więcej informacji możesz znaleźć w naszej Polityce Cookies.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu