AngielskiPolski
Koszyk 0
Twój koszyk jest pusty...
Strona główna » Blog » Recenzje » FIRTAN – „Helios” (2026)
  • wrzesien

Prześlij nam swój adres e-mail, a my powiadomimy Cię o nowych produktach, najlepszych cenach, promocjach i wyprzedażach.

 
  • Ilość produktów: 402
  • Ilość kategorii: 33
  • Ilość promocji: 38
  • Ilość nowości: 33
  • Aktualnie klientów na stronie: 8
  • Sklep odwiedziło: 1342059 klientów
  • Sklep działa od: 09-01-2015

FIRTAN – „Helios” (2026)

Autor: Wadim Filiks Data dodania: 09-10-2026 Wyświetleń: 284
alt

FIRTAN – „Helios” (2026)
AOP Records

Z pochodzącym z Lörrach w kraju związkowym Badenia-Wirtembergia zespołem Firtan po raz pierwszy zetknąłem się w 2022 roku przy okazji ich trzeciego albumu noszącego tytuł Marter . Choć podobno nie należy oceniać zawartości po okładce, obok Szału uniesień Podkowińskiego trudno przejść obojętnie. Zaciekawiony wykorzystaniem jednego z najbardziej rozpoznawalnych dzieł polskiego malarstwa XIX wieku, zacząłem zgłębiać twórczość grupy na tyle, by w tym roku na najnowsze wydawnictwo czekać z wypiekami na twarzy. 

Helios , bo taki tytuł nowi piąty studyjny album założonej w 2010 grupy, wpisuje się w wypracowaną przez Niemców stylistykę. Wciąż wyraźne są tu inspiracje bardziej pogańską stroną black metalu, aczkolwiek instrumentalna artyleria kieruje się coraz usilniej w stronę blackened death. Spod ściany riffów i blastów co rusz wyłaniają się melodyjne elementy, które momentami wychodzą na pierwszy plan, ale nie dominują nad całymi kompozycjami. Te dwa odmienne kierunki przecinają się, dopełniając wzajemnie i tworząc fantastyczną atmosferę.

Po minutowym instrumentalnym intro „wjeżdża” jeden z singli promujących album, Kalika’s Tongue , w którym muzycy eksplorują nie tylko klasyczne i surowe natchnienia, ale też bardziej progresywne brzmienia. Jednym z powodów, dla których twórczość Firtan może zaciekawić słuchacza, jest obecność skrzypiec, których błogie dźwięki kontrastują z mocą trzech gitar elektrycznych. Odpowiedzialna za instrument smyczkowy Klarę Bachmair w wyważony sposób uzupełnia metalowe konstrukcje utworów, czego potwierdzenie znaleźć można w utworze Ambrosia , gdzie proporcje poszczególnych składników zdają się odpowiednio wyważone.

Solis Currus to kompozycja nieco bardziej eksperymentalna, ukazująca nowocześniejsze podejście do black metalu z melodyjnym i atmosferycznym budowaniem muzycznych landszaftów. Zupełną odwrotnością tych zabiegów jest numer Ascension , którego tytuł obiecuje wejście na wyżyny, a warstwa kompozycyjna spełnia to zobowiązanie. Według mnie to jeden z najciekawszych utworów na płycie Helios, gdzie muzycy Firtan nie biorą jeńców. Dalej jest znów bardziej progresywnie i eksperymentalnie, a niedające spokoju gitarowe licki na długo zapadają w pamięć.

Tytułowa kompozycja Helios stawia na wolniejsze tempo, wyważenie gitary akustycznej, elektryka na cleanie i przesterowanych riffów. Momentami skrzypce grają tu… pierwsze skrzypce (sic!), a gardłowe growle współgrają z czystym śpiewem dwuosobowego chórku. Tym samym zespół Firtan udowadnia poniekąd, że w stylistyce z pogranicza gothic i doom metalu też może tworzyć godne uwagi kompozycje.

Wśród długich utworów czterominutowy The Form Revealed sprawia wrażenie fillera, który odstaje jednak od pozostałych numerów. Po nim następuje chwilowe instrumentalne rozprężenie w postaci Revealing Prana , będącej przybudówką pod najdłuższy i najbardziej monumentalny moment albumu – The Hierophant Way . Jeżeli dopiero zaczynasz przygodę z Firtan, polecam rozpocząć od tego kawałka, gdyż zawiera on wszystko, co w twórczości Niemców najlepsze. Za dodatkowe wokale odpowiada tu James Dorton z Ne Obliviscaris i Black Crown Initiate.

Niemal godzinny materiał zamyka Shadows of a Dawn Unborn – kompozycja stanowiąca dowód na to, że w 2026 roku nadal można w ciekawy sposób grać muzykę z pogranicza folku i new age, trochę w stylu Clannad czy Secret Garden. Po blackowej burzy wychodzi słońce, a Helios triumfuje. W tle przygrywa gitara akustyczna, żeńskie wokale snują swoją opowieść, a całość dopełniają skrzypce w parze z gościnnym występem saksofonu sopranowego, za który odpowiedzialny jest Christian Höll z grupy Vinsta. To w zupełności wystarczy, by bez zbędnych niedomówień postawić kropkę na końcu płyty.

Sekstet Firtan od lat kreuje sobie bardzo solidną markę, rozpoznawalną do tej pory głównie w krajach niemieckojęzycznych. Być może za sprawą Helios status kapeli nieco się zmieni, bowiem w przeciwieństwie do poprzednich krążków otrzymaliśmy teksty całkowicie po angielsku. Można mieć ku temu pewne zastrzeżenia, ale z marketingowego punktu widzenia zabieg ten wydaje się całkowicie zrozumiały. Nie będę zaskoczony, jeśli piąty studyjniak Niemców trafi tym samym na listy najlepszych płyt metalowych tego roku również poza granicami Republiki Federalnej. Na mojej prywatnej liście ma szansę zająć dość wysoką pozycję.

Przejdź do strony głównej Wróć do kategorii Recenzje

Reklama

Bestsellery

Newsletter

 

Korzystanie z tej witryny oznacza wyrażenie zgody na wykorzystanie plików cookies. Więcej informacji możesz znaleźć w naszej Polityce Cookies.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu